Zapewne wiele osób już widziało ten filmik, ja oglądam go już trzeci lub czwarty raz i co chwilę znajduję w nim coś nowego i ciekawego. Podoba mi się to, jak Google pokazuje swoją historię w sposób ciekawy i bardzo dynamiczny, bez rozwodzenia się nad tym jacy są super- to akurat chyba wiedzą i nie muszą się dowartościowywać.
Pytanie ‘what next?” na końcu jest bardzo interesujące. Zastanawia mnie jakie następne cele wyznacza sobie Google. Mikroblog, przejęcie innego,dużego portalu społecznościowego, a może coś zupełnie autorskiego, swojego, nowego… No i nie zapominajmy, że jest Google Wave, o którym jeszcze nie wiemy aż tak wiele i którego wykorzystywania będzie trzeba się nauczyć. Ale to przed nami, czekam na popularyzację GV no i dalszych ciekawych projektów spod ręki Google. Oczywiście darmowych, jak zwykle.
Jak w jednym z poprzednich wpisów można przeczytać, miałem okazję testować parę tygodni temu konto VIP na platformie IPLA, czyli jak wiadomo telewizji internetowej. Jak je oceniłem, można przeczytać tutaj . Ten krótki wpis jest o giftach, jakie otrzymałem wzamian za hm swoje zaangażowanie.
Po mailowej wymianie z pracownikiem 121PR dowiedziałem się, że mogę otrzymać kilka gadżetów, tak więc przesłałem namiary no i za kilka dni (dość szybko) otrzymałem te oto reklamowe przypominacze od IPLI.
Jak widać gadżety bardzo ciekawe, co najbardziej mi się spodobało to żywa kolorystyka i fajne pomysły. Nie ma nic gorszego niż beznadziejne pierdoły, nieprzydatne i zbierające kurz. Tutaj mamy podkładkę pod myszkę, smyczkę, przypinki, pendrive, oraz cukierki w opakowaniu sygnowanym logo Ipli. Mała rzecz a cieszy, myślę że właśnie to jest najlepszy sposób na docenienie internautów, biorących udział w transparentnym promowaniu jakiegos produktu online. Bez wpisów typu “ten a ten produkt jest najlepszy inne niech w ogole znikną z rynku, bo i tak TEN jest liderem rynku, to nic że jest bezużyteczny… i tak jest the best”. W takie akcje mogę się bawić częściej i pisać tutaj o ich przebiegu. Gadżety czy będę wykorzystywał – nie wiem , na pewno jest to miły gest ze strony firmy.
W związku z aktualną chorobową sytuacją na Ukrainie, a także u nas w Polsce. Tak aby nie popaść w paranoje. Zauważyłem już, że ludzie kupują maseczki na twarz oraz środki dezynfekujące. Moje dwie koleżanki postanowiły nie spotykać się ze swoją znajomą Ukrainką, z tego powodu, że była w weekend we Lwowie. Nie wiem ile w tym sensu a ile przesady. Jak to mówią – nikt nie może czuć się pewny.
Dzięki agencji 121PR miałem przez około miesiąc możliwość testowania telewizji internetowej Ipla (www.ipla.pl), posiadając konto VIP.
Dostałem je właściwie przez przypadek, chyba gdzieś znalazłem osobę która dysponowała zaproszeniami do testów na jednym z portali social media. Zgodnie z obietnicą wypada więc mi napisać kilka słów na temat moich spostrzeżeń.
Otóż Ipla jawiła mi się od początku jako ciekawy projekt, ponieważ prędzej czy później tv będe oglądał przede wszystkim na komputerze dzięki łączu internetowemu.Tak więc nie mogłem odpuścić sobie śledzenia rozwoju tej platformy. Testy przyjąłem z entuzjazmem i zacząłem oglądać to i owo. Ipla oczywiście udostepnia duże archiwum programów i seriali które były pokazywane, natomiast to co tygrysy lubią najbardziej to transmisje live.
Jako ogromny miłośnik sportu 95% oglądanych przeze mnie kanałów było związanych ze sportem. Akurat tak fajnie się złożyło, że w okresie testów odbywały się Mistrzostwa Europy siatkarek, tak więc były powody do mruczenia. Jakość transmisji, jak na łącze internetowe- bardzo dobra, nic nie zrywało, więc można było skupić się na podziwianiu. Menu platformy Ipla jest dość intuicyjne tak więc nic w tej kwestii negatywnego napisac nie mogę.
Ogólnie testy podsumowałbym na 5-, minus za to, że w ofercie transmisji sportowych nie znalazły się wyścigi F1, które uwielbiam nie od dziś, ale może w następnym sezonie uda się dodać je do rozkładu jazdy. Wtedy na pewno zastanowie się nad posiadaniem Ipli na własność. Ogólnie i tak oferta jaką przedstawia Ipla jest dość szeroka, tak więc zarówno miłośnicy polsatowskich telenowel jak i osoby pasjonujące się różnymi dyscyplinami sportu, znajdą na tej platformie coś dla siebie.
Tylko nie ‘nude’ w języku angielskim, bo mi nic do tego ; ) Wszystkim którzy jeszcze nie znają polecam Wulffmorgenthaler.com. Jest to strona dwóch panów, mianowicie Mikaela Wulff’a oraz Andersa Morgenthalera, którzy jak sami mówią nie mają normalnej pracy jak prawnicy, księgowi lub rybacy, natomiast bardzo dobrze potrafią gotować jajka.
Ale to nie wszystkie umiejętności owych gentelmanów. Panowie mają rewelacyjny dar do tworzenia bardzo życiowych pasków komiksowych, o bardzo szerokiej tematyce. Coś w podobieństwie do wszystkim chyba znanego Dilberta, tylko bardziej ‘na ostro’. Poniżej kilka ciekawych pasków, natomiast tak jak w Dilbercie, tutaj również mamy do czynienia z tzw. Daily Strips, tzn. że zapisując sobie np w readerze kanał rss stronki – codziennie mamy świeży pasek prosto od dwóch panów o dziwacznych nazwiskach. Polecam
Na ostro
Na czasie (sprawa kryzysu)
Z tzw. ‘jajem’
W zdrowym ciele zdrowy duch, jak to mawiają dietetycy i specjaliści od fitness
Tak chodząc sobie tu i ówdzie często można spotkać różne formy promocji firm,banków, małych przedsiębiorstw. Niektóre są bardzo ciekawe i pomysłowe, niektóre troszeczkę mniej, ale są na tyle (przynajmniej dla mnie) zabawne, że nie omieszkam zrobić im zdjęcia i umieścić tutaj ku pamięci. Oczywiście nie wyśmiewam nikogo ani niczego, tylko po prostu do niektórych projektów można byłoby włożyć trochę więcej serca i nie robić czegoś na “odpieprz” bo później wychodzi, jak wychodzi.Ale tak to już jest musi być coś słabszego, aby te lepsze było bardziej widoczne.
Dzisiaj tylko dwa przykłady tych lepszych i mniej udanych sposobów na zaabsorbowanie chociaż na chwilę uwagi potencjalnego klienta. Jak będzie tego więcej, będę umieszczał i tytułował tak jak ten oto tutaj krótki wpis.
W pierwszym przypadku całkiem nieźle dobrana nazwa do branży w jakiej firma działa. No i należy zwrócić uwagę na genialną typografię, nie ma to jak każda litera z innego całkiem świata. Skoro to ochrona imprez masowych to wynajmując tę firmę, Styx może przeżywać spore oblężenie. Mówiąc już poważnie, mam nadzieje, że firma prezentuje lepszą jakość usług niż działania promocyjne.
A tutaj już znacznie lepiej znalazłem to dzisiaj w centrum handlowym. Wywieszka na drzwi stworzona przez WBK Bank Zachodni, promująca e-konto <30. Ciekawe połączenie zielonego koloru i postaci rysowanej kreską charakterystyczną dla mangi może się podobać. Biorąc pod uwagę fakt, że oferta skierowana jest do osób stosunkowo młodych, wywieszka ma szanse być zauważona. Mi na przykład się podoba a wybredny bywam okrutnie.
Dodatkowo sama oferta, która jest nią promowana zdaje się być chyba nową na naszym rynku, muszę się jej bliżej przyjrzeć. Chodzi o tzw. kartę zbliżeniową Visa payWave, dzięki której można nią płacić w sklepie, internecie, wykorzystywać przy wypłatach z bankomatu, nie wymaga autoryzacji przy transakcjach płatniczych w sklepach i podobno jest za darmo. Hmm tak więc trzeba się przekonać, chociaż miałem kiedyś niemiłą sytuacje z WBK i chyba ciężko będzie mi skłonić się kolejny raz do skorzystania z ich usług. No i ten DeVito ! …
Ale fajną po części viralową reklame na okazję 250 rocznicy istnienia stworzył sobie Guinness. Nic tylko oglądać i śmiać się bowiem moment kiedy na zasadzie ‘głuchego telefonu’ przekaz zostaje zniekształcony jest dla mnie w tym spocie najfajniejszy. Mimo że reklama trwa około minuty – chce się ją oglądać do samego końca (przynajmniej mi) i tylko szkoda że na końcu gdzieś nie ma grupy Polaków z Guinness’em w dłoniach. Fakt my trzymamy Żubry, Lechy i Żywce, ale te też są wyśmienite !
Chciałem trochę odczekać po sukcesie naszych siatkarzy w Mistrzostwach Europy, aby móc przyjrzeć się temu, jak polski światek marketingu przyjmie w swoje szeregi naszych dwumetrowców. Zaznaczę, że w kwestii porównania, będę stawiał siatkarzy w jednej linii z piłkarzami, bo może będzie to najbardziej odpowiednie, ze względu na popularność, jaką kopanina ma w kraju. Nie będę ukrywał jednak, że robię to z wielkim bólem serca, ponieważ wg mnie nasi piłkarze zasługują od długiego już czasu na popularność podobną do tej, jaką w Watykanie ma hokej na trawie.
Od dawna wiadomo jest, że siatkówka w Polsce jest sportem ogromnie popularnym. Największy wzrost popularności nastąpił oczywiście po zdobyciu srebrnego medalu na Mistrzostwach Świata w Japonii w roku 2006. Pełne hale, rozśpiewani kibice z całymi rodzinami na trybunach, co najważniejsze – bardzo wysoki poziom naszej PLS, czyli Polskiej Ligi Siatkówki. To elementy, o których piłkarze mogą jedynie pomarzyć i zapewne jeszcze długo będą to czynić, póki nie wyjdą ze swego marazmu i zapatrzenia w siebie.
Gdyby Mistrzostwo Europy (uwaga – będzie trochę science fiction) parę dni temu zdobyła nasza rewelacyjna reprezentacja w piłce nożnej, właśnie teraz wstając z łóżka zapewne drogi czytelniku wkładałbyś klapki do chodzenia po domu z dwiema twarzami na każdym z nich. Pewnie na jednym rozradowany piłkarz naszej super kliki, na drugim natomiast ojciec sukcesu – Leon Benhauer.
Przy otwieraniu lodówki musiałbyś uważać, bowiem prawdopodobieństwo tego, że wypadłby z niej Borubar, Perreiro lub …oBRAINiac – jest niemal stuprocentowe. OOH, dla mniej wtajemniczonych reklama poza domem, czyli wszystko to co widzimy outside -billboard’y, box’y, plakaty, reklama na środkach komunikacji miejskiej – huczałyby wręcz w naszym kierunku przekazami związanymi z sukcesem futbolowych wirtuozów. Widzę już ogromne billboard’y z Leonem, na których klinika Dr Lubicza reklamuje najnowsze operacje, pozwalające zachować młodość, co w przypadku ex-treneiro mogłoby się przydać, jeśli po sukcesie piłkarzy chcielibyśmy mieć go u siebie na dłużej, by przyniósł nam jeszcze więcej powodów do dumy. O tym ostatnim, niemal zapomniałbym! - tak jak Wy drodzy kibice soccera w kraju zapomnijcie o sezonie ligi polskiej po sukcesie w ME. Przez rok jak nie więcej, nasi piłkarze mieliby tak zadarte nosy i tyle siana na koncie, że uwierzcie mi – nie w głowie byłoby im męczyć się biegając po murawach naszych podłych i ubogich stadioników. Poza tym zarobione na sukcesie pieniądze trzeba wydawać, tak więc pełna gama – SSS (super szybkie samochody), fryzjerzy w najlepszych centrach handlowych w Stolycy, apartamenty na wyspach o egzotycznych nazwach, imprezy w znanych klubach i bójki z policjantami w Mielnie. Natomiast Wy drodzy kibice tego wspaniałego sportu – musielibyście zadowolić się co najwyżej Ligą Mistrzów w Polsat Sport ewentualnie manualnymi zabawami typu Fifa , Pes itp. Jeśli macie ochotę zrobić to już teraz, to polecam video, promujące Fifkę 2010.
Może ona choć trochę ukoi wasze nerwy, pozwoli zrosnąć się złamanym przez naszych kopaczy sercom po tym co pokazali w ostatnim czasie, wreszcie zrekompensuje Wam to, że powyższa historia, choć mocno ironiczna – nie ma miejsca i mieć długo nie będzie – to SIATKARZE ZDOBYLI MISTRZOSTWO EUROPY, nie piłkarze. Stało się tak z wielu powodów, nie o tym jednak do końca mowa.
O klęsce naszych piłkarzy mogę napisać w następnym poście, jednak nie wiem czy miałbym na to ochotę, bo pewnie po popełnieniu go miałbym ogromny ból głowy i złapałbym młodzieżowego doła, a nie chce bo jest z czego się cieszyć. Nie ukrywam że sam trenuje siatkówkę, jestem jej wierny od kilkunastu lat, uwielbiam jeździć na mecze drużyn klubowych i reprezentacji, dlaczego? bo będąc tam, wśród tych kilku tysięcy kibiców, można zapomnieć, że poza halą jest inne życie,są problemy i nie wszystko jest tak kolorowe jak właśnie wewnątrz tej hali. Staram się jednak patrzeć na piłkarzy obiektywnym spojrzeniem i tak patrząc sobie, nie mogę powiedzieć, że zrobili wszystko co w ich mocy w tych eliminacjach i kilku ostatnich latach, gdy notorycznie kompromitowali nasz 40-to milionowy kraj. Ja czuje się z tym źle, dlatego tak bardzo wychwalam i wychwalać będę naszych siatkarzy. Bo zasługują.
Właśnie z tego powodu chce, aby otwierając lodówkę wyskakiwał Piotrek Gruszka, idąc ulicą chce widzieć uśmiechniętych chłopaków promujących Plusa, z billboardów chciałbym by spoglądali na nas poszczególni zawodnicy (a może trener?) których wartość marketingowa dla firm stała się tak istotna i duża, że postanowili by to właśnie oni promowali poszczególne ich produkty lub usługi. Chcę programów z ich udziałem w tv, był już u Wojewódzkiego, ale ja chce więcej. Tak by ten sukces był wszędzie, by go nie zmarnować, bo powodów do radości przecież nie mamy aż tak wiele, dlaczego więc deprecjonować wartość tego, co zrobili nasi siatkarze w Izmirze ?! Dlaczego nie kontynuować tego pozytywnego przekazu, jaki przywieźli nam, gdy rozradowani w otwartym busie przemierzali ulicę Warszawy dając potężną energie szczęścia swoim najbliższym i rozkochanym w Nich kibicom. Nasi siatkarze zasłużyli na to, by nagrodzić ich za ten medal w najlepszy sposób marketingowy, mimo ich ogromnej skromności. Myślę, że nie doczekamy się sytuacji, w której Super Express będzie pisał o tym gdzie i za ile włosy obcina Kurek czy Możdżonek ( taki przypadek był z super piłkarzem Majewskim z Warszawy- niestety, jak do tej pory kolega niewiele osiągnął a w prasie szmatławej obnosi się tak, jakby wrócił z wygranym pucharem Ligi Mistrzów i miał do tego jakiekolwiek mocne podstawy) natomiast jest sporo innych ciekawych sposobów na to, by promować tych skromnych chłopaków, którzy przynieśli nam dwa tygodnie temu tyle radości.
Dzięki medalowi nasza rodzima liga siatkówki znów stanie się silniejsza, coraz więcej sponsorów będzie interesowało się tą dyscypliną, zasilając budżety klubów gotówką za promocje, ta zaś pozwoli prezesom na sprowadzanie kolejnych gwiazd (tak tak w naszej lidze naprawdę grają gwiazdy, nie gwiazdeczki z Botswany lub Sierra Leone jak w Unibet Lidze Piłki Noznej Polskiej – wystarczy spojrzeć do składów poszczególnych drużyn) , które swoją obecnością budują lidze jeszcze większą renomę, jak i zatrzymywać na naszym siatkarskim podwórku tych najlepszych, których już dziś w swoich składach widziałyby największe tuzy volley’a z zachodu. Na sukcesie zyska również polski kibic, znów możemy się czuć mocni w dyscyplinie zespołowej. Słuchając, że piłkarze byli potęgą x lat temu, gdy po polskich ziemiach przechadzały się dinozaury – mam wrażenie że do dziś nasi futbol playerzy spoczywają na laurach i ogrzewają się w blasku sukcesów, które miały miejsca jak jeszcze nie było mnie i ich w planach. Nie umniejszam tym sukcesom, ale chyba przydałby się jakiś sukces, oczywiście na miarę ich możliwości. Byłbym niepoprawnym optymistą, mówiąc o medalach, bo te, nasi piłkarze dzisiaj mogą dostać jedynie wtedy, gdy żona kupi im takie na odpustach. Na początek proponuje .. awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Byłby to zapewne ogromny sukces, a stadiony budowałyby się jeden na drugim. Dodam że nasi siatkarze ‘łupią’ w Lidze Mistrzów rok rocznie, odprawiając z kwitkiem największych w Europie. Tego jakoś nikt nie zauważa bo to chyba taka.. ‘oczywista’ sprawa. Piłkarze natomiast przegrywają z ‘najtwardszymi z gąbczastych’ z krajów tak małych jak nasza Stolica i co? dwa dni głupie artykuły o tym jak jest źle i jaki to żałosny przykład piłkarskiej niemocy, a potem – wracamy do normalności. Widać jaki związek taka liga i reprezentacja.
Podsumowując, chciałbym by nasi siatkarze żyli tym sukcesem jeszcze długo, podnosząc swoimi umiejętnościami wartości swoich drużyn klubowych, by hale w dalszym ciągu pękały w szwach, a klimat na meczach był tak wspaniały jak jest od kilku dobrych lat. Chciałbym widywać naszych siatkarzy częściej w TV- w spotach i w programach różnego typu. Tak by piłkarzom było wstyd, wstyd za to, że wychodząc na boisko, w koszulkach z polskim godłem nie gryzą trawy przez całe 90 minut, że pozwalają na to by mówili o naszym kraju jak o trzeciorzędnym partnerze sparingowym typu San Marino. Nie potrafię zrozumieć tego, że będąc młodym piłkarzem (nie mówię o starych wygach reprezy futbolowej) nie daje się z siebie 150% na boisku, wiedząc że ogląda nas milionowa rzesza kibiców, ludzi którzy są spragnieni sukcesów nawet tych małych (bo na medale raczej nie ma co liczyć w tym stuleciu). Czy to przerost formy nad treścią ? zdecydowanie tak, piłkarze są bowiem żałośnie słabi. Powinni zarabiać proporcjonalnie do tego, jak grają a resztę pieniędzy przeznaczać można na szkolenia od podstaw, tak by nie było wstydu w przyszłości, bo na Euro i tak odpadniemy zapewne po pierwszych meczach w grupie. Dobrze że gospodarz ma zagwarantowany z urzędu udział w imprezie, bo w przeciwnym wypadku, nie oglądalibyśmy naszych herosów sportu na stadionach w Gdańsku, Wrocławiu, Warszawie itd.
Przewrotnie podsumowując – chciałbym podziękować naszym piłkarzom. Za to, że są tak rewelacyjnie słabi i swoją klęską w eliminacjach i problemach z Leonem Wielkim Benhauerem stworzyli miejsce dla sukcesu siatkarzy w mediach i może wśród firm szukających prawdziwych tytanów pracy do promocji swoich firm. Dzięki temu i dzięki medalowi może wreszcie ludzie rzadziej będą mówili, że narodowym sportem Polaków jest futbol. Jest to masochizm albo Polacy lubią po prostu ‘wspierać słabszych’. Sportem narodowym powinien być volley lub żużel- w tym jesteśmy dobrzy i tego powinniśmy się trzymać. Piłkarze powinni na tytuł sportowców narodu sobie zasłużyć, a nie brać go w ciemno, czasy sukcesów futbolu są tak dalekie jak to że w Polsce stanie tarcza antyrakietowa, niestety maj oni społeczne przyzwolenie na to by partaczyć i potem przepraszać w telewizji za swój nizinny poziom gry.
Dziękuje jeszcze raz piłkarzom, bowiem na tle ich gry sukces naszych siatkarzy wygląda jeszcze lepiej, a siatkówka już dawno stała się alternatywą dla sytuacji w której kibice zastanawiają się ile bramek danego dnia nasi piłkarze stracą. Moment w którym siatkarze zdobyli medal to najlepszy okres dla naszej siatkówki, ponieważ po sukcesie w Japonii kibice pragnęli kolejnego medalu na dużej imprezie, mimo że nasi zawodnicy nigdy nie schodzą poniżej swojego stałego i przyzwoitego poziomu. Szkoda tylko że naszym piłkarzom tak daleko choćby do przyzwoitości. Ja jednak nie płaczę z tego powodu, jak to mawiał mój trener – ‘ostatnich gryzą psy i wcale nie jest mi ich żal’.
Sądzisz że nie mam racji ? zapraszam do komentowania, chętnie wejdę w merytoryczną polemikę.
Bardzo ciekawe przemyślenia znajdziecie także na blogu Rafała Steca jak również w Gazecie Wyborczej, gdzie owy dziennikarz publikuje swoje felietony.
Chyba wszyscy pamiętają, jak lekko pastwiłem się nad reklamą BZ WBK, że Danny DeVito i one million … no więc tutaj znalazłem making of tej reklamy i cóż… zabawna jest, wesoła nawet także. Ale tak sobie pomyślałem. Przyjeżdżając do kraju który nie jest globalną potęgą, w którym jest się dość znanym, nawet bardzo, za ogromne pieniądze zapewne które Danny dostał od BZWBK – niemal każdy może być tak luźny jak On na tym making’u. Cóż inną sprawą jest to, że mało kto jest rozpoznawalny w takim stopniu jak Danny. I to właśnie daje mu prawo do tego, by marnować kilka lub też kilkanaście godzin ekipy kręcącej ten spot. Co najlepsze, mieć problemy z kilkoma zdaniami, kwestią której można nauczyć się w czasie tzw. kwadransu akademickiego. Well.. gwiazda jest gwiazdą i więcej może. Czy reklama dała pożądany efekt, tego nie wiem, jednak mi szybko wyleciała z pamięci, także szału chyba nie było.
Video kampanii które w Niemczech (jak i w innych krajach) wywołuje spory szum. Jeśli chodzi o tego typu akcje społecznościowe, to uważam ze nawet przesadyzm jest usprawiedliwiony. W tych sprawach nie powinno stosować się półśrodków. Tak tez jest tutaj. Wiele osób zapewne będzie mówiło że za ostro, że kontrowersja, że przesada. Ja w swojej skromnej opinii powiem że lepiej przeciwdziałać niż potem leczyć, a jak wiadomo z tym drugim w kwestii Aids jest raczej średnio. Tak więc w ramach kampanii mających na celu uświadamianie i przestrzeganie przed czymś tak groźnym jak Aids – społeczne przyzwolenie powinno być jak najbardziej na miejscu.